Sezon 2011 i ceny miodu

admin, 04.11.2011

Udany sezon pszczelarzy

Udany sezon pszczelarzy

 

 

Pszczelarze oceniają, że w tym roku zbiorą około 28 tysięcy ton miodu wobec 16 tysięcy ton w roku 2010.

Jak powiedział Polskiemu Radiu prezes Polskiego Związku Pszczelarskiego Tadeusz Sabat, miodobraniu sprzyjały warunki pogodowe i bujne kwitnienie roślin. 10 lat temu i wcześniej w Polsce zbierano nawet 32 tysiące ton miodu. Było jednak wtedy więcej rodzin pszczelich. 15 lat temu mieliśmy ich prawie 2 miliony. Teraz jest około miliona 800 tysięcy. Za główną przyczynę ginięcia pszczół prezes Tadeusz Sabat uważa zatrucie środowiska środkami chemicznymi nieracjonalnie wykorzystywanymi w rolnictwie.

W ubiegłym roku skupujący miód płacili pszczelarzom w granicach od 11 do 11,5 zł za kilogram. Bezpośrednio w pasiece kilogram miodu sprzedawany smakoszom kosztował średnio 22 złote. Jak wyjaśnia Tadeusz Sabat, w tym roku ze względu na dobre zbiory, konsumenci kupujący miód bezpośrednio u pszczelarzy mogą liczyć na nieco niższe ceny w wysokości od 20 do 21 zł za kilogram. W skupie jest tak jak rok wcześniej.

Polska należy do europejskiej czołówki producentów miodu. Jednak pod względem spożycia na liście krajów unijnych plasujemy się bardzo daleko. Polak zjada rocznie około 60 dkg słodkiego smakołyku, a na przykład Austriak 2,5 kg. Do niedawna liderami byli Grecy z 3,5 kg miodu na jednego mieszkańca. Jednak – zdaniem Tadeusza Sabata – kryzys znacznie obniżył spożycie miodu w tym kraju.

IAR

Komentarze (0) Więcej

Ceny miodu sierpień 2011

admin, 30.08.2011
Po ile miód u pana?
Rodzaj miodu firmy skupują od pszczelarzy
Cena w zł/kg
sprzedaż bezpośrednia
Cena w zł/kg
rzepakowy 8,50 – 9 zł 12 – 14 zł
wielokwiatowy 10 – 11 zł 16  zł
gryczany 14 – 15 zł 20  zł
spadziowy 17 – 18 zł 25 – 30 zł
Komentarze (0) Więcej

Zbiory miodu 2011

admin, 18.07.2011

Miodowe żniwa 2011 w pełni

Trwa pełnia miodowych żniw. Pogoda dopisuje, pszczelarze nie narzekają na zbiory, ale miodu nie będzie tak dużo jak w minionych latach. To dlatego, że owady dziesiątkują choroby. Ubywa też pasiek ponieważ coraz mniej osób, chce zajmować się pszczelarstwem.

Ze względu na różnice klimatyczne w części nizinnej powiatu wałbrzyskiego pszczoły już zbierają miód z kwitnącej gryki, a w górach, gdzie lato przyszło o dwa-trzy tygodnie później, jeszcze z kwiatów lipy. Ceny miodu są różne w zależności od regionu. 29 zł za słoik 0,9 litra to dobra cena.

Pszczoły nadal giną atakowane przez warozę – mikroskopijnego pasożyta podobnego do kleszcza. Dopiero w tym roku spodziewany jest polski lek, który umożliwi zwalczanie tej zarazy.

Nie wszędzie jest źle. Wyjątkowo dobra kondycja jest pszczelich rodzin w pasiece Mirosława Jedziniaka w samym centrum Jedliny-Zdroju. Klimat jest zdrowy. Pszczoły nie są nękane przez różne chemiczne środki. Jest odpowiednia szata roślinna na tym terenie – mówi pszczelarz.

Niepokoi średnia wieku pszczelarza. W powiecie wałbrzyskim to 60 lat. Niestety jest to ginący zawód. Młodzież nie garnie się do niego. Swoją pasiekę pan Mirosław będzie musiał przenieść w inne miejsce w Jedlinie, bo tam, gdzie stoi, będą budowane domy.

Maciej Maciejewski TVP Info

Komentarze (0) Więcej

Miód będzie droższy

admin, 19.04.2011

Miód będzie coraz droższy

Już kosztuje średnio 20 złotych za kilogram, a będzie drożej. Pszczelarze nie pozostawiają złudzeń: wysoka cena cukru i długa zima przełożą się na i tak wysoką już cenę miodu. Polska jest jednym z czołowych producentów miodu w Europie. Rocznie produkuje się go w naszym kraju około 18 tysięcy ton.miód,miody

Arkadiusz Potymko, pszczelarz z powiatu bartoszyckiego wyjaśnia, że obecna cena miodu wynika ze strat, jakie jakie wyrządziła ubiegłoroczna powódź na południu kraju. Pszczelarz dodaje, że w tym roku wiele rojów nie przetrwało długiej zimy. Podrożał też cukier, niezbędny do podkarmiania pszczół, co również odbije się na cenach miodu.

Wysoka cena miodu pszczelego podroży produkcję miodów pitnych. Jednak nabywcy nie odczują tego od razu – zapewnia Zdzisław Bukowski, Wytwórnia Win i Miodów w Nidzicy.

Polska jest jednym z czołowych producentów miodu w Europie. Rocznie produkuje się go w naszym kraju około 18 tysięcy ton.

Komentarze (0) Więcej

Co w cenie miodu brzęczy

admin, 15.04.2011

Niewykluczone, że po cukrze w górę pójdą również ceny miodu.
Pszczoły są dziesiątkowane przez choroby, które powodują wymieranie
całych rodzin. Sprawdziliśmy, jak sytuacja wygląda w naszym powiecie.

Przez trzy dni o pszczołach debatowano na
specjalnie zwołanej konferencji naukowej w Katowicach. Zdaniem
fachowców, sytuacja jest poważna. – W niektórych krajach 30 – 40 proc.
rodzin pszczelich zamiera co roku. Może się więc po kilku latach
okazać, że nie będziemy mieli owadów do zapylania roślin, a to
zagrożenie dla całego ekosystemu – tłumaczył  Wiesław Londzin
wiceprezes Śląskiego Związku Pszczelarzy w Katowicach. Brak miodu może
spowodować gwałtowny wzrost jego ceny. Czy amatorzy pszczelich
słodkości powinni się bać? – Nie ma powodów do paniki. Nie słyszałem
aby w naszym regionie występowały jakieś  problemy z pszczelimi
rodzinami – uspokaja Dariusz Mludek, właściciel rodzinnej pasieki w
Pietrowicach Wielkich. – Jesteśmy już po przeglądzie uli i straciliśmy
tylko jedną rodzinę ale to dlatego, że do środka dostała się mysz. Aby
nastąpił jakiś masowy pomór pszczół musiałoby się na to złożyć wiele
czynników. Nie bez znaczenia jest też kondycja pszczół. Czasem owady
umierają przez niedbalstwo pszczelarzy. Na szczęście nasze pszczoły
mają się dobrze i już pracują. Dobrego miodu dla mieszkańców naszego
powiatu na pewno nie zabraknie – zapewnia pszczelarz. W województwie
śląskim funkcjonują trzy samodzielne związki pszczelarskie. Zrzeszają
one ok. 4 tys. członków skupionych w 134 lokalnych kołach,
posiadających łącznie ok. 65 tys. rodzin pszczelich. Statystyczna
pasieka województwa śląskiego liczy około 16 rodzin.(acz)

Komentarze (0) Więcej

Mało pszczół cena w górę

admin, 05.04.2011

Pszczoły chorują, miód może zdrożeć

miód - Obraz wyświetlany na dodatkowej warstwie

www.sxc.hu

Pszczoły są dziesiątkowane przez choroby- wymierają całe ich rodziny. W związku z tym na rynku może być mniej miodu, który w dodatku zdrożeje. Zagraża to także produkcji roślinnej- może zabraknąć owadów do zapylania roślin.

„Największym problemem współczesnego pszczelarstwa na świecie jest problem zamierania rodzin pszczelich. W niektórych krajach co roku zamiera ich 30-40 proc. Może się więc po kilku latach okazać, że nie będziemy mieli owadów do zapylania roślin, a to zagrożenie dla całego ekosystemu” – powiedział wiceprezes Śląskiego Związku Pszczelarzy w Katowicach Wiesław Londzin na Naukowej Konferencji Pszczelarskiej w Katowicach. Zaznaczył, że choć naukowcy na całym świecie badają to zjawisko, nie ma na razie jednoznacznych wniosków, co do jego przyczyn. „Najprawdopodobniej to problem bardzo złożony. Być może skażenie środowiska doprowadziło do obniżenia odporności pszczół, które są przez to bardziej podatne na różne patogeny” – dodał.

Ubiegły rok był dla polskich pszczelarzy szczególnie trudny: z powodu zmiennej pogody i powodzi pozyskano o ok. 1/3 miodu mniej, niż zazwyczaj. Pszczelarze liczą, że ten rok będzie lepszy i pozwoli nadrobić straty. Prezes Śląskiego Związku Pszczelarzy Zbigniew Binko poinformował, że stosunek miodu krajowego do importowanego na polskim rynku to 50 do 50 proc. „Społeczeństwo jest jednak przyzwyczajone do miodu zakupionego u pszczelarza i te miody, które są w supermarketach, mają mniejsze powodzenie. To miody z całego świata, niektóre nie mają wiele wspólnego z prawdziwym miodem” – powiedział.

Radio ZET/PAP

Komentarze (0) Więcej

Miód może być droższy

admin, 05.04.2011

Na rynku może być mniej miodu i w dodatku zapewne zdrożeje. Wszystko z tego powodu, że pszczoły są dziesiątkowane przez choroby, które powodują wymieranie całych ich rodzin. Zagraża to także produkcji roślinnej, bo może zabraknąć owadów do zapylania roślin.
To główny problem branży pszczelarskiej, dyskutowany podczas rozpoczętej we wtorek w Katowicach Naukowej Konferencji Pszczelarskiej.
Ubiegły rok był dla polskich pszczelarzy szczególnie trudny. Z powodu zmiennej pogody i powodzi pozyskano o ok. 1/3 miodu mniej, niż zazwyczaj. Pszczelarze liczą, że ten rok będzie lepszy i pozwoli nadrobić straty.

Prezes Śląskiego Związku Pszczelarzy Zbigniew Binko poinformował, że stosunek miodu krajowego do importowanego na polskim rynku to 50 do 50 proc. „Społeczeństwo jest jednak przyzwyczajone do miodu zakupionego u pszczelarza i te miody, które są w supermarketach, mają mniejsze powodzenie. To miody (…) z całego świata, niektóre nie mają wiele wspólnego z prawdziwym miodem” – powiedział.
„Największym problemem współczesnego pszczelarstwa na świecie jest problem zamierania rodzin pszczelich. W niektórych krajach 30-40 proc. rodzin pszczelich zamiera, co roku. Może się, więc po kilku latach okazać, że nie będziemy mieli owadów do zapylania roślin, a to zagrożenie dla całego ekosystemu” – powiedział wiceprezes Śląskiego Związku Pszczelarzy w Katowicach Wiesław Londzin.
Zaznaczył, że choć naukowcy na całym świecie badają to zjawisko, nie ma na razie jednoznacznych wniosków, co do jego przyczyn. „Najprawdopodobniej to problem bardzo złożony, wynika z namnożenia się różnych patogenów. Być może skażenie środowiska doprowadziło do obniżenia odporności pszczół, które są przez to bardziej podatne na różne patogeny” – dodał.
Konferencja rozpoczęła się uroczystą sesją, podczas której wspominano ks. Jana Dzierżona (1911-1906), wybitnego pszczelarza, odkrywcę zjawiska dzieworództwa u pszczół w związku z przypadającą w tym roku 200. rocznicą jego urodzin.
„Ks. dr Jan Dzierżon jest nazywany Kopernikiem ula. Jako pierwszy wprowadził nowoczesną funkcję ula, takiego jak mamy po dzień dzisiejszy, w tym operowanie ramką – dawniej plastry były wycinane. Najważniejsze odkrycie ks. Dzierżona to zjawisko partenogenezy, czyli powstanie osobnika z niezapłodnionego jaja. To odkrycie na skalę światową” – przypomniał prezes Binko.
Ks. Jan Dzierżon urodził się w 1811 roku w Łowkowicach w powiecie kluczborskim. Ukończył studia na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Wrocławskiego. W 1834 r. przyjął we Wrocławiu święcenia kapłańskie. Został wikarym w podopolskich Siołkowicach, następnie był proboszczem parafii w Karłowicach koło Brzegu. Jednocześnie prowadził badania nad życiem pszczół i zakładał koła pszczelarskie na Śląsku, z których powstało Towarzystwo Pszczelarskie.
Krzyżując pszczoły rodzime z włoskimi, ks. Dzierżon odkrył zjawisko dzieworództwa pszczół i w 1845 r. opublikował pracę na ten temat, jednakże powszechnie uznano je za udowodnione dopiero w 1906 r. na konferencji przyrodniczej w Marburgu. W 1872 roku za swoje prace naukowe ks. Dzierżon otrzymał tytuł doktora honoris causa Uniwersytetu Monachijskiego.
W 1884 r. powrócił do rodzinnej miejscowości i tam kontynuował prace naukowe nad życiem pszczół. Udoskonalił budowę ula. Zmarł w 1906 r. w wieku 95 lat. Jego grób znajduje się w Łowkowicach.
W 1946 r. na jego cześć miasto Rychbach, obecnie leżące w województwie dolnośląskim, otrzymało nazwę Dzierżoniów. Dziesięć lat później, w 50. rocznicę śmierci, Poczta Polska wyemitowała znaczek okolicznościowy. We Wrocławiu przy ul. Bartla stoi pomnik przyrody – czterystuletni dąb szypułkowy, nazwany imieniem ks. Jana Dzierżona. W Kluczborku znajduje się pomnik i muzeum im. ks. Jana Dzierżona, poświęcone sięgającej X wieku historii pszczelarstwa na Śląsku. (PAP)

Komentarze (1) Więcej

Sezon Pszczelarski 2011

admin, 04.04.2011

Wraz z początkiem wiosny zaczyna się sezon pszczelarski. Owady opuszczają ule i wyruszają po nektar. Choć w Polsce liczba pszczelich rodzin wzrasta, to producenci miodu mają też problemy. Niepokoi ich zwłaszcza wysoka cena cukru i stosowanie środków chemicznych w rolnictwie.

fot. arch.

fot. arch.
Wacław Dudziński, zawodowy pszczelarz od dwudziestu sześciu lat. O pszczołach ze swojej pasieki w Barszczówce koło Białegostoku wie wszystko. To jego życiowa pasja. Jak mówi - Ten, kto nie potrafi pokochać tej pracy, tej pszczółki, to na pewno sobie nie poradzi. Bo to zajęcie pracochłonne.

Choć sezon pszczelarski trwa od kwietnia do września, praca w pasiece trwa cały rok. Zimą pszczoły trzeba dokarmiać. Wtedy potrzebują więcej energii, by wytworzyć w ulu ciepło. Na jeden ul, w którym mieści się nawet siedemdziesięciotysięczny rój, zużywa się dwanaście kilogramów cukru. I to właśnie jego cena jest jednym z tegorocznych problemów pszczelarzy. Jak mówi Wacław Dudziński - Jeżeli ta cena się nie unormuje i będzie cena taka, jak się teraz utrzymuje – te 5 złotych, czy 5,50 to po prostu miód na pewno będzie droższy.

Sen z powiek pszczelarzom spędza też import tańszego miodu z Chin, a także choroby pszczół. Jednak w ostatnich latach w Podlaskiem, jak i w całej Polsce, pszczoły mają się dobrze. Dzięki temu, że krajowi rolnicy wciąż jeszcze nie stosują powszechnie zabójczych dla pszczół pestycydów i genetycznie modyfikowanych upraw. - Póki pilnujemy niedopuszczenia ciężkiej chemii do masowego stosowania, to mamy taką sytuację, że populacja pszczół wzrasta, nie ma masowego ginięcia pszczół – powiedział Tadeusz Sabat, prezydent Polskiego Związku Pszczelarskiego. Coraz częściej zdarzają się jednak na Dolnym Śląsku i w Wielkopolsce.

W kraju jest teraz około miliona dwustu tysięcy pszczelich rodzin. W województwie podlaskim niewiele ponad dwadzieścia pięć tysięcy.

Magdalena Pietruczak, Obiektyw

Komentarze (1) Więcej

Kupują miód zamiast cukru

admin, 24.03.2011

Wrocławianie rezygnują z cukru i kupują dwa razy więcej słodzików

Pięć złotych za kilogram cukru to dziś i tak atrakcyjna cena. W wielu sklepach, zwłaszcza tych osiedlowych, za opakowanie życzą już sobie 6 zł. Nic dziwnego, że wrocławianie zaczynają szukać słodkich zamienników.

Sprzedawcy twierdzą, że do łask wraca choćby mniej popularny ostatnio słodzik. – Dwa tygodnie temu pierwszy raz go kupiłam i okazuje się, że wystarcza mi na dłużej niż cukier – mówi Anna Ćwieczkowska, klientka sklepu Alma. – Owszem, nie można go do wszystkiego używać, ale ja i tak głównie słodzę herbatę.

Za 300 tabletek słodzika zapłacimy 3,20 zł, a za duże pudełko, gdzie jest 1200 tabletek – 4,89 zł. Jedna tabletka odpowiada łyżeczce cukru. 1200 tabletek słodzika odpowiada 6 kilogramom cukru. Słodziki nie są jednak polecane przez dietetyków, bo nie dostarczają organizmowi żadnych wartości odżywczych. Kupujemy ich jednak dwa razy więcej niż w ubiegłym roku. – Nasi klienci szukają tańszych rozwiązań. Przy tak wysokiej cenie cukru chętniej kupują inne produkty, ale największą popularnością cieszy się słodzik – mówi Michał Sikora z biura prasowego Tesco Polska.

Konsumenci chętniej kupują droższy produkt, jakim jest cukier trzcinowy. Do tej pory był postrzegany jako luksusowy, zdrowszy od zwykłego, białego cukru. Za cukier trzcinowy zapłacimy 5,99 zł za 500 gramów. – Jest to zdrowy produkt, który ma dużo więcej wartości odżywczych niż biały cukier – mówi Lucyna Michalak, doradca żywieniowy.

Dietetycy radzą jednak, by skorzystać z okazji i z cukru zrezygnować w ogóle. Tak zrobi np. Sandra Nowak. – Odkąd cukier zaczął drożeć, po prostu przestałam go używać – mówi. – Uznałam, że to dobry powód, żeby zacząć się odchudzać na wiosnę.

Jeśli jednak nie mamy na tyle silnej woli, by rezygnować z przyjemności, jaką jest wypicie słodkiej kawy czy herbaty, możemy wybrać cukier z owoców, czyli fruktozę. 400 gramów tego produktu kosztuje w Tesco 8,35 zł. Drogo? Tylko pozornie. Używa się go prawie o połowę mniej niż białego cukru. – A warto pamiętać, że fruktoza jest naturalnym sposobem słodzenia i nie podnosi poziomu cukru w organizmie – przekonuje doradca żywieniowy Lucyna Michalak.

Do łask wróciły również miody, dżemy i syropy do słodzenia herbaty. Te produkty, oprócz cukru, dostarczają nam dodatkowych walorów smakowych. Do wyboru są syropy o smaku wiśni, truskawki, porzeczek, malin, ale także z dodatkiem żurawiny, cynamonu czy kwiatu lipy. Cena takiej słodkości to 3,90 zł za 500 mililitrów.

Znacznie droższe są miody. W sklepie Carrefour za kilogram miodu zapłacimy ponad 39 zł. W Tesco znajdziemy już duży słoik za 26zł. Można kupić jednak mniejsze opakowanie. Najtańszy miód kupimy po 7,60 zł za 440 g (miód wielokwiatowy).

Najdroższą przyjemnością został cukier kandyzowany, który kosztuje 9,99 zł za 500 gramów. Nie ma szczególnych wartości odżywczych, ale ma doceniane walory wizualne.
source: naszemiasto.pl

Komentarze (1) Więcej

Znikający Polski miód

admin, 07.03.2011

Z naszych sklepów znika polski miód. Wypierają go mieszanki z importowanym z Chin, czasem wzbogaconym o pestycydy i inne przysmaki.

Powiedzenie, że Polska to kraj mlekiem i miodem płynący, jest już w połowie nieaktualne. W minionym roku deszczowa pogoda doprowadziła do ok. 30-procentowego spadku produkcji miodu w Polsce, która jeszcze w 2009 r. wynosiła ok. 18 mln litrów. Mała podaż i rosnący popyt wywindowały w kilka miesięcy ceny polskiego miodu o 20-25 proc. i dziś litr kosztuje grubo ponad 30 złotych.

Ponieważ rynek nie lubi próżni, a klient wysokich cen, na polskich półkach szybko pojawił się tani miód z importu. Od dawna importujemy miody o egzotycznych smakach, np. kasztanowy z Hiszpanii, lawendowy z Węgier, pomarańczowy z Nowej Zelandii czy eukaliptusowy z Argentyny. Teraz dołączyły Chiny, które są światowym potentatem w produkowaniu wszystkiego, co tanie, ale niekoniecznie zdrowe.

Leje się chiński miód

Pierwsza afera z chińskim miodem wzbogaconym o szkodliwy dla człowieka chloramfenikol (rodzaj antybiotyku) wybuchła osiem lat temu. Od tamtej pory co pewien czas pojawiały się informacje o zaaresztowaniu kolejnej partii trefnego chińskiego miodu. Zdarzały się też akcje zatrzymania skażonego pestycydami miodu z Ukrainy, ale zdaniem pszczelarzy w rzeczywistości pochodził on z Chin, a Ukraina była tylko przystankiem na drodze do Polski i innych krajów Unii. Te doniesienia nie przełożyły się jednak na spadek importu. Przeciwnie, w ostatnim roku wartość importowanego do Polski miodu z Państwa Środka według danych IERiGŻ wzrosła o prawie 200 proc., do 6,4 mln euro.

Ubiegłoroczna pogodowa klęska na pewno przyspieszyła wzrost importu. – Importowi sprzyjają też przepisy – dodaje prof. dr hab. Helena Rybak-Chmielewska, kierownik Laboratorium Badania Jakości Produktów Pszczelich w Instytucie Ogrodnictwa w Puławach. – Ujednolicone wymagania jakościowe wobec miodu, np. minimalnej kwasowości czy aktywności diastazy, są w Polsce, delikatnie mówiąc, bardzo liberalne. – Ale żaden inny miód na świecie nie jest tak skrupulatnie badany jak ten z Chin – ripostuje dyrektor produkcji i kontroli jakości śląskiej firmy, która skupuje i konfekcjonuje miody polskie oraz importowane. Jednak profilaktycznie nie zgadza się na podanie nazwiska.

Mieszanki

Ponieważ wpadka z chloramfenikolem była głośna, klienci nie znajdą w sklepie złotego płynu z napisem „made in China”. Miody z importu sprzedawane są jako mieszanki miodów z różnych krajów. Najczęściej można przeczytać informację „mieszanka miodów wyprodukowanych w UE i krajach spoza UE”. – Te etykiety są dla nas największym kłopotem – mówi Adam Wiśniewski z Roztoczańskiego Związku Pszczelarzy. Chińskiej konkurencji się nie boimy. Boimy się tego, że gorszej jakości miód przywieziony z Dalekiego Wschodu jest mieszany z polskim i sprzedawany jako wyprodukowany w Polsce lub Unii. Efekty już widać. Kontrola 44 losowo wybranych partii miodu (razem 2 tys. kg), przeprowadzona przez Inspekcję Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, wykazała, że w dwóch trzecich partii stwierdzono niewłaściwą barwę, konsystencję i zapach. Z kolei w co trzeciej partii wykryto nieprawidłowości fizykochemiczne, np. zawyżoną zawartość sacharozy i fruktozy lub zaniżoną diastazy, cennego enzymu biologicznego. To najgorsze wyniki od lat.

Komentarze (1) Więcej
skanowanie Lublin projekty powykonawcze archiwizacja dokumentacji skanowanie do pliku wielki format kserokopiarki drukowanie z internetu