Kupują miód zamiast cukru

admin, 24.03.2011

Wrocławianie rezygnują z cukru i kupują dwa razy więcej słodzików

Pięć złotych za kilogram cukru to dziś i tak atrakcyjna cena. W wielu sklepach, zwłaszcza tych osiedlowych, za opakowanie życzą już sobie 6 zł. Nic dziwnego, że wrocławianie zaczynają szukać słodkich zamienników.

Sprzedawcy twierdzą, że do łask wraca choćby mniej popularny ostatnio słodzik. – Dwa tygodnie temu pierwszy raz go kupiłam i okazuje się, że wystarcza mi na dłużej niż cukier – mówi Anna Ćwieczkowska, klientka sklepu Alma. – Owszem, nie można go do wszystkiego używać, ale ja i tak głównie słodzę herbatę.

Za 300 tabletek słodzika zapłacimy 3,20 zł, a za duże pudełko, gdzie jest 1200 tabletek – 4,89 zł. Jedna tabletka odpowiada łyżeczce cukru. 1200 tabletek słodzika odpowiada 6 kilogramom cukru. Słodziki nie są jednak polecane przez dietetyków, bo nie dostarczają organizmowi żadnych wartości odżywczych. Kupujemy ich jednak dwa razy więcej niż w ubiegłym roku. – Nasi klienci szukają tańszych rozwiązań. Przy tak wysokiej cenie cukru chętniej kupują inne produkty, ale największą popularnością cieszy się słodzik – mówi Michał Sikora z biura prasowego Tesco Polska.

Konsumenci chętniej kupują droższy produkt, jakim jest cukier trzcinowy. Do tej pory był postrzegany jako luksusowy, zdrowszy od zwykłego, białego cukru. Za cukier trzcinowy zapłacimy 5,99 zł za 500 gramów. – Jest to zdrowy produkt, który ma dużo więcej wartości odżywczych niż biały cukier – mówi Lucyna Michalak, doradca żywieniowy.

Dietetycy radzą jednak, by skorzystać z okazji i z cukru zrezygnować w ogóle. Tak zrobi np. Sandra Nowak. – Odkąd cukier zaczął drożeć, po prostu przestałam go używać – mówi. – Uznałam, że to dobry powód, żeby zacząć się odchudzać na wiosnę.

Jeśli jednak nie mamy na tyle silnej woli, by rezygnować z przyjemności, jaką jest wypicie słodkiej kawy czy herbaty, możemy wybrać cukier z owoców, czyli fruktozę. 400 gramów tego produktu kosztuje w Tesco 8,35 zł. Drogo? Tylko pozornie. Używa się go prawie o połowę mniej niż białego cukru. – A warto pamiętać, że fruktoza jest naturalnym sposobem słodzenia i nie podnosi poziomu cukru w organizmie – przekonuje doradca żywieniowy Lucyna Michalak.

Do łask wróciły również miody, dżemy i syropy do słodzenia herbaty. Te produkty, oprócz cukru, dostarczają nam dodatkowych walorów smakowych. Do wyboru są syropy o smaku wiśni, truskawki, porzeczek, malin, ale także z dodatkiem żurawiny, cynamonu czy kwiatu lipy. Cena takiej słodkości to 3,90 zł za 500 mililitrów.

Znacznie droższe są miody. W sklepie Carrefour za kilogram miodu zapłacimy ponad 39 zł. W Tesco znajdziemy już duży słoik za 26zł. Można kupić jednak mniejsze opakowanie. Najtańszy miód kupimy po 7,60 zł za 440 g (miód wielokwiatowy).

Najdroższą przyjemnością został cukier kandyzowany, który kosztuje 9,99 zł za 500 gramów. Nie ma szczególnych wartości odżywczych, ale ma doceniane walory wizualne.
source: naszemiasto.pl

Komentarze (1) Więcej

Znikający Polski miód

admin, 07.03.2011

Z naszych sklepów znika polski miód. Wypierają go mieszanki z importowanym z Chin, czasem wzbogaconym o pestycydy i inne przysmaki.

Powiedzenie, że Polska to kraj mlekiem i miodem płynący, jest już w połowie nieaktualne. W minionym roku deszczowa pogoda doprowadziła do ok. 30-procentowego spadku produkcji miodu w Polsce, która jeszcze w 2009 r. wynosiła ok. 18 mln litrów. Mała podaż i rosnący popyt wywindowały w kilka miesięcy ceny polskiego miodu o 20-25 proc. i dziś litr kosztuje grubo ponad 30 złotych.

Ponieważ rynek nie lubi próżni, a klient wysokich cen, na polskich półkach szybko pojawił się tani miód z importu. Od dawna importujemy miody o egzotycznych smakach, np. kasztanowy z Hiszpanii, lawendowy z Węgier, pomarańczowy z Nowej Zelandii czy eukaliptusowy z Argentyny. Teraz dołączyły Chiny, które są światowym potentatem w produkowaniu wszystkiego, co tanie, ale niekoniecznie zdrowe.

Leje się chiński miód

Pierwsza afera z chińskim miodem wzbogaconym o szkodliwy dla człowieka chloramfenikol (rodzaj antybiotyku) wybuchła osiem lat temu. Od tamtej pory co pewien czas pojawiały się informacje o zaaresztowaniu kolejnej partii trefnego chińskiego miodu. Zdarzały się też akcje zatrzymania skażonego pestycydami miodu z Ukrainy, ale zdaniem pszczelarzy w rzeczywistości pochodził on z Chin, a Ukraina była tylko przystankiem na drodze do Polski i innych krajów Unii. Te doniesienia nie przełożyły się jednak na spadek importu. Przeciwnie, w ostatnim roku wartość importowanego do Polski miodu z Państwa Środka według danych IERiGŻ wzrosła o prawie 200 proc., do 6,4 mln euro.

Ubiegłoroczna pogodowa klęska na pewno przyspieszyła wzrost importu. – Importowi sprzyjają też przepisy – dodaje prof. dr hab. Helena Rybak-Chmielewska, kierownik Laboratorium Badania Jakości Produktów Pszczelich w Instytucie Ogrodnictwa w Puławach. – Ujednolicone wymagania jakościowe wobec miodu, np. minimalnej kwasowości czy aktywności diastazy, są w Polsce, delikatnie mówiąc, bardzo liberalne. – Ale żaden inny miód na świecie nie jest tak skrupulatnie badany jak ten z Chin – ripostuje dyrektor produkcji i kontroli jakości śląskiej firmy, która skupuje i konfekcjonuje miody polskie oraz importowane. Jednak profilaktycznie nie zgadza się na podanie nazwiska.

Mieszanki

Ponieważ wpadka z chloramfenikolem była głośna, klienci nie znajdą w sklepie złotego płynu z napisem „made in China”. Miody z importu sprzedawane są jako mieszanki miodów z różnych krajów. Najczęściej można przeczytać informację „mieszanka miodów wyprodukowanych w UE i krajach spoza UE”. – Te etykiety są dla nas największym kłopotem – mówi Adam Wiśniewski z Roztoczańskiego Związku Pszczelarzy. Chińskiej konkurencji się nie boimy. Boimy się tego, że gorszej jakości miód przywieziony z Dalekiego Wschodu jest mieszany z polskim i sprzedawany jako wyprodukowany w Polsce lub Unii. Efekty już widać. Kontrola 44 losowo wybranych partii miodu (razem 2 tys. kg), przeprowadzona przez Inspekcję Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, wykazała, że w dwóch trzecich partii stwierdzono niewłaściwą barwę, konsystencję i zapach. Z kolei w co trzeciej partii wykryto nieprawidłowości fizykochemiczne, np. zawyżoną zawartość sacharozy i fruktozy lub zaniżoną diastazy, cennego enzymu biologicznego. To najgorsze wyniki od lat.

Komentarze (1) Więcej

Cena miodu 2011 ostro w górę

admin, 02.03.2011

W tym sezonie ceny miodu są wyższe o 25-30 proc. Jednak, mimo to, pszczelarze nie mają powodu do radości, bo zbiory w minionym roku były dużo niższe.
Cena miodu. Prezes Podlaskiego Związku Pszczelarzy w Białymstoku, Wojciech Tryzna tłumaczy, że w normalnych sezonach z jednego ula można pozyskać średnio 30 kg miodu. Jednak w minionym roku miodu było mniej o 6-8 kg.

Jak dodaje Dariusz Owłasiuk, właściciel pasieki w Starym Berezowie (reprezentuje również Stowarzyszenie Pszczelarzy Rejonu Puszczy Białowieskiej) jest to już kolejny słaby rok.

– Ostatnie trzy lata były „byle jakie” – tłumaczy. – Pogoda nie sprzyjała pszczelarzom.

Źle, ale nie u wszystkich
Bo to właśnie trudne warunki atmosferyczne miały największy wpływ na małe zbiory. Wiosna była bardzo mokra, maj chłodny, a w dodatku w okresie kwitnienia wielu roślin, np. rzepaku, były bardzo chłodne noce.

– Jednak nie u wszystkich pszczelarzy zbiory musiały być niższe – dodaje Dariusz Owłasiuk. – Duże znaczenie ma to, na jakie pożytki były wożone pszczoły.

Na leśnych pszczoły wytworzyły tylko połowę tego miodu co zawsze.

– Już w 2009 r. było mniej miodu, ale w minionym roku zbiory były naprawdę dużo niższe – mówi Wojciech Zajkowski, pszczelarz z Sokółki.

Po wielu latach cena idzie w górę
Tej straty nie zrekompensują nawet wyższe ceny – choć jak tłumaczy pszczelarz, cena oferowanego przez niego miodu wzrosła z 25-26 zł/l do 30-35 zł/l – w zależności od rodzaju.

– Wprawdzie cena miodu w tym roku poszła w górę, ale trzeba zauważyć, że nie zmieniała się ona od wielu lat – dodaje Dariusz Owłasiuk.

Wojciech Tryzna tłumaczy, że pogoda jest głównym, ale nie jedynym, powodem mniejszych zbiorów miodu. Nie bez znaczenia pozostają też: zmiana profilu upraw – mniejszy udział roślin kwitnących, a więcej np. zbóż (brakuje też odłogów kwitnących od maja do sierpnia) oraz bardziej powszechne stosowanie chemii w rolnictwie.

Marka z Białowieży
Dariusz Owłasiuk wraz z siedmioma innymi okolicznymi pszczelarzami produkuje Lipiec Białowieski – miód, który znajduje się na Liście Produktów Tradycyjnych, prowadzonej przez Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi (został na nią wpisany już 1 2005 roku). Jednak jego zdaniem taka promocja na razie nie pomaga w sprzedaży.

– Nasze społeczeństwo nie przywiązuje jeszcze dużej uwagi do jakości – mówi pszczelarz ze Starego Berezowa. – W krajach zachodnich jest inaczej, ludzie zwracają dużą uwagę na to co jedzą.

Komentarze (1) Więcej
skanowanie Lublin drukowanie wielki format w lublinie skanowanie lublin skanowanie dokumentów lublin kserokopiarki warszawa cyfrowe kopiarki warszawa kolorowe