Jak to z tymi cenami miodu??

admin, 29.08.2010

To nie był łatwy sezon dla pszczelarzy. Borykali się z wieloma problemami, dlatego miód będzie droższy, ale nieznacznie.


Sezon pszczelarski właśnie się skończy. Już możemy zasmakować tegoroczne miody: wielokwiatowy, rzepakowy, akacjowy, lipowy i gryczany. Kolejnych miodobrań już nie będzie. Flora powoli zbliża się do jesiennego wyciszenia, a pszczoły mają mało nektaru do zbierania.

Będzie trochę drożej

Tegoroczny miód od głogowskich pszczelarzy płaci się 23 do 30 zł, w zależności od gatunku. Zdaniem pszczelarzy, to stanowczo za mało. Koszt utrzymania pszczół jest coraz większy, a nowe choroby niszczą wiele rojów. Tymczasem ceny miodu się nie zmieniają. – To dlatego, że zarówno pszczelarze jak i konsumenci nie doceniają tego daru natury – uważa Bazyli Chomiak, prezes głogowskiego koła pszczelarzy. Tłumaczy, że pszczelarze boją się podwyższyć ceny z obawy przed spadkiem zbytu. Tymczasem na wschodzie, w tych mniej zamożnych regionach kraju, miód kosztuje nawet 10-15 zł więcej niż u nas. – Dlaczego nie doceniacie pracy tych stworzeń, dlaczego nie doceniacie swojej pracy? – grzmiał prezes na ostatnim zebraniu koła. Wygląda na to, że jego apel trafił do jego kolegów. Ceny miodu wzrosną średnio o 5 zł. Smakoszy miodu z pewnością nie ucieszy ta wiadomość, ale pszczelarze nie mają innego wyjścia. Ich przychody są coraz mniejsze, a prowadzenie pasiek wymaga coraz większych nakładów.

Gorszy bilans

Mimo srogiej zimy pszczoły przezimowały dobrze. Niestety wszystkie roje, bez wyjątku, chorują na warozę, bardzo niebezpiecznego pasożyta, który osłabia rodziny pszczele. – Narazie udaje nam się trzymać tę plagę w ryzach, bo stosujemy różne zabiegi – mówi pan Mariusz (51 l.), mistrz pszczelararstwa. – To niestety podnosi koszty prowadzenia pasieki, dlatego miód musi podrożeć – tłumaczy. W tym roku miodobranie udało się średnio. Jedynie miodu gryczanego było dużo. Pozostałych miodów było mniej niż w poprzednim sezonie. Ale w tym sezonie pszczelarzy martwił też inny problem. Niektórzy rolnicy używają pestycydów, które mogą doprowadzać do wyginięcia nawet całych rodzin pszczelich. W USA wyginęło m.in. z tego powodu aż 90 proc. rojów, a w Europie 70 proc. Problem dociera również do Polski. – Niektórzy rolnicy nie rozumieją, że zapylające pszczoły bardzo przyczyniają się do zwiększenia plonów – mówi Józef Niechwiadowicz, członek głogowskiego koła pszczelarskiego. Dzięki zapylającym pszczołom plon nasion rzepaku wzrasta o 20 – 30 proc – dodaje.

Komentarze (0) Więcej

Na Żuławach ceny miodu wyższe

admin, 27.08.2010

Zdaniem Petera Vanhoofa, pszczelarza z Jantara, ten sezon jest lepszy od ubiegłorocznego

Pszczelarze z Żuław, w przeciwieństwie do kolegów po fachu z innych części Polski nie narzekają na tegoroczne zbiory miodu. Powodzie i susze szczęśliwie ominęły region, uprawy nie zostały zniszczone, więc pszczoły miały wystarczającą ilość pożywienia. Cena miodu jednak wzrosła, bo w skali kraju nie jest go dużo.

- Chłodna wiosna opóźniła cały pszczelarski cykl – stwierdza Peter Vanhoof, prezes Powiatowego Koła Pszczelarzy w Nowym Dworze Gd. – Pierwsze miodobranie było w połowie czerwca, drugie pod koniec lipca. Dwa poprzednie sezony były gorsze, ten także nie zapowiadał się zbyt dobrze. Jednak po drugim miodobraniu okazało się, że nie jest tak źle.

Wydajność pszczół wiąże się z aurą. Owady reagują na wszelkie zmiany cyklu pogodowego i temperatury. Wpływ ma także chemizacja rolnictwa i stosowanie preparatów owadobójczych. Tam gdzie w nadmiarze stosuje się opryski i chemiczne nawozy, pszczoły po prostu giną. Owady tracą odporność, są atakowane przez różne choroby.

- Pszczoły potrzebują pożywienia, dlatego tak ważne są uprawy rolnicze o dobrej jakości- mówi Vanhoof. – W innych regionach kraju, gdzie wiele pól zalała woda, pszczoły nie miały warunków do rozwoju. Stąd mniejsza ilość miodu, a to wpływa na cenę.

Litr miodu jest obecnie o ok. 2 zł droższy i kosztuje 26 – 28 zł. – Na naszym terenie jest około tysiąca uli – podsumowuje Vanhoof. – Niestety pszczelarze rezygnują z hodowli pszczół, część chce sprzedać pasieki.

Owady tracą odporność, są atakowane przez różne infekcje. 
– Pszczoły potrzebują pożywienia, dlatego tak ważne są uprawy rolnicze o dobrej jakości– mówi Vanhoof. – W innych regionach kraju, gdzie wiele pól zalała woda, a pszczoły nie miały warunków do rozwoju. Stąd mniejsza ilość miodu, a to automatycznie wpływa na cenę. 
Za litr miodu można zapłacić 26- 28 złotych.
– Na naszym terenie jest około tysiąca uli – podsumowuje Vanhoof. – Niestety pszczelarze rezygnują z hodowli pszczół, część chce sprzedać pasieki. Ten zawód wymaga poświęcania i zaangażowania przez cały rok.

Ten zawód wymaga poświęcenia i zaangażowania przez sporą część roku.

Komentarze (0) Więcej

Pszczelarze zapewniają, że nie podniosą cen miodu??????

admin, 22.08.2010

To jest ciężki rok dla hodowców pszczół. Sroga zima, ale też i środki chemiczne spowodowały, że wielu pszczelarzy potraciło swoje roje. To może negatywnie przełożyć się na ilość miodu na rynku. Hodowcy pszczół nie załamują jednak rąk, bo wiele osób coraz chętniej – zamiast po cukier sięga po pełen witamin złocisty przysmak. W tym roku miodu będzie o blisko 30 proc. mniej niż w latach ubiegłych. Część pszczół padło z powodu zimowych mrozów a wielu pszczelarzy od nowa musiało stworzyć swoje hodowle. Ogromny wpływ na owady ma także stosowana w rolnictwie chemia. Stosowane są środki, które pozostają w glebie przez wiele lat i one oddziaływają na pszczoły szkodliwie. Wtedy, kiedy rośliny są młode, pszczoły masowo giną wyjaśnia Mirosław Mocek, wiceprezes Koła Pszczelarzy w Inowrocławiu. Nie oznacza to jednak, że miodu na polskim rynku w ogóle nie będzie. Podczas dnia pszczelarza, obchodzonego w Inowrocławiu, hodowcy deklarowali także, że nie będą podnosili cen miodu. Coraz więcej osób chce zakładać pasieki, bo spożyciu tego przysmaku z roku na rok rośnie. Dzieciaki lubią akacjowy, bo pięknie pachnie. Lipowy jest dobry na przeziębiania, a gryka i spadziowy jest polecany dla panów wyjaśnia pszczelarka Jadwiga Wojciechowska. Bo miód to nie tylko przysmak ale także lekarstwo na wiele dolegliwości. A pszczelarze zapewniają, że jedzony codziennie, daje nie tylko witalność, ale także poprawia humor.
Bartosz Wiśniewski

Komentarze (0) Więcej

Ile miodu w miodzie

admin, 21.08.2010

Ile jest miodu w miodzie?

W tanich miodach tylko co trzecia kropla pochodzi od polskich pszczół. Reszta może być z Chin.
W przyszłym tygodniu dowiemy się, jakie ceny miodu obowiązywać będą w sezonie jesienno-zimowym w naszym regionie. Ustalą je rodzimi pszczelarze na swoim święcie w Inowrocławiu.pszczelipark_miodobranie

- Na południu jest tragedia, wiele uli po prostu przestało istnieć. Koledzy z południa kraju proszą nas o wsparcie pszczelimi rodzinami, by mogli odnowić swoje hodowle, ale to potrwa – mówi Tadeusz Sabiniarz, pszczelarz z Bocianowa.

Miodowa sytuacja w kraju jest trudna, a to oznaczać może, że ceny miodu pójdą w górę. – Niedawno byłem na Mazurach, ceny są zdecydowanie wyższe niż u nas. Podobnie w górach. W niedzielę mamy w Inowrocławiu święto pszczelarstwa. W gronie pszczelarzy z województwa ustalimy mniej więcej, jak będą kształtowały się ceny miodu. Raz ustalone nie będą raczej rosły, nawet z powodu świąt Bożego Narodzenia – zaznacza Tadeusz Sabiniarz. – Na razie w stosunku do zeszłorocznych cen podniosłem je w niewielkim stopniu.

- Nie widzę powodów do obaw, że miód gwałtownie podrożeje. Co prawda wszystko wokół kosztuje więcej, są zapowiedzi, że droższy będzie cukier, ale w tym roku zbiory miodu są bardzo obfite. Pogoda dla pszczół była dobra, rodziny w ulach są bardzo silne. Dawno nie było tylu pszczół i to widać po zbiorach – uważa Kazimierz Sołdański, członek koła pszczelarzy w Sicienku. – Ten rok jest zdecydowanie lepszy niż poprzedni, wszyscy w naszym kole bardzo się z tego cieszymy. Nie wiem, jak wyglądają ceny w sieciach handlowych, sprzedawany tam miód w ogóle mnie nie interesuje.

Polski Związek Pszczelarstwa informował niedawno, że polskich pszczelarzy stać w tym roku na uzyskanie maksymalnie 18 tysięcy ton miodu, to więcej niż w 2009 roku. Nie ma też kłopotów ze sprzedażą miodu, mimo że jego ceny rosną.

- Ja swoje pszczółki mam w okolicach Jezior Byszewskich. Nie mieszam miodów, mi się to po prostu nie opłaca. Jednak polska norma mówi jasno, że polskiego miodu w miodzie musi być minimum trzydzieści procent. Duże firmy, które konfekcjonują miód, czego nie kryją, mieszają polski miód ze sprowadzanym, najczęściej z Chin. Kiedy na rynku zabraknie polskiego towaru, trzeba będzie sięgnąć do importu. Nie mam więc wątpliwości, że ten miód trafi do marketów – uważa Tadeusz Sabiniarz.

Warto wiedzieć

Jesienią i zimą najtrudniej kupić będzie miód akacjowy, którego w tym roku prawie nie było. Taka sytuacja utrzymuje się w całej Europie. Źle wyglądają zbiory miodów lipowych, bardzo cenionych przez smakoszy. Po badaniach pyłku okazywało się bowiem często, że zawierają mniej lipy niż zakładają normy, więc kwalifikowano je do miodów wielokwiatowych.

Komentarze (0) Więcej

Czy rząd pomoże pszczelarzom?

admin, 16.08.2010
Anomalie pogodowe, choroby i sztuczne nawozy zabijają pszczelarstwo na Sądecczyźnie. Miodu, który stanowi flagowy produkt regionalny okolic Nowego Sącza, może w tym roku w ogóle nie być. Poseł PSL Bronisław Dutka w imieniu sądeckich pszczelarzy prosi rząd o pomoc.
Poseł liczy, że może  uda się ustanowić jakieś dopłaty albo objąć pszczelarzy programem ochronnym. Pszczelarze sugerują, że najbardziej przydałyby się im dopłaty do cukru, tak jak ma to miejsce na Słowacji. – Na każdy ul pszczelarz dostaje tam 35 euro rocznie, co w zupełności wystarcza na karmę czy cukier – informuje Zdzisław Sarata.
- Od dłuższego czasu dostaję sygnały, że z pszczelarstwem jest u nas źle – mówi Gazecie Krakowskiej poseł Dutka. – Bartnicy skarżą się, że mogą stracić prawie wszystkie pszczoły, a dla wielu z nich pasieka to jedyne źródło utrzymania – podkreśla. Deszczowa w tym roku wiosna, a potem wielkie upały latem skutecznie wyniszczyły pszczele rodziny. Dodatkowym osłabieniem są choroby zakaźne i pasożyty.

Anomalie pogodowe, choroby i sztuczne nawozy zabijają pszczelarstwo na Sądecczyźnie. Miodu, który stanowi flagowy produkt regionalny okolic Nowego Sącza, może w tym roku w ogóle nie być.

Poseł PSL Bronisław Dutka w imieniu sądeckich pszczelarzy prosi rząd o pomoc.


Poseł liczy, że może  uda się ustanowić jakieś dopłaty albo objąć pszczelarzy programem ochronnym. Pszczelarze sugerują, że najbardziej przydałyby się im dopłaty do cukru, tak jak ma to miejsce na Słowacji. – Na każdy ul pszczelarz dostaje tam 35 euro rocznie, co w zupełności wystarcza na karmę czy cukier – informuje Zdzisław Sarata.

- Od dłuższego czasu dostaję sygnały, że z pszczelarstwem jest u nas źle – mówi Gazecie Krakowskiej poseł Dutka. – Bartnicy skarżą się, że mogą stracić prawie wszystkie pszczoły, a dla wielu z nich pasieka to jedyne źródło utrzymania – podkreśla. Deszczowa w tym roku wiosna, a potem wielkie upały latem skutecznie wyniszczyły pszczele rodziny. Dodatkowym osłabieniem są choroby zakaźne i pasożyty.

Komentarze (0) Więcej

Miodu akacjowego w 2010 bardzo mało

admin, 11.08.2010

Koniec sezonu spadziowego- wyrokują pszczelarze na Sądecczyźnie-można zapomnieć więc o tym miodzie gatunkowym. W innych regionach spadzi z drzew iglastych też nie ma, ale jest nadzieja chociaż na minimalne zbiory. Bardzo mało jest tej z drzew liściastych. W dużej mierze zawiniła pogoda. Ale w całej Polsce brakuje i innych miodów, zapasów brak, a u naszych sąsiadów też nie jest lepiej. Eksporterzy wstrzymują się z wysyłką, bo w kraju trzeba czymś handlować, tym bardziej, że ceny są wysokie, a może być jeszcze drożej.

W ciągu ostatnich 3 tygodni skup miodów trochę się zwiększył-mówią przetwórcy, choć obawiano się, że będzie to możliwe dopiero jesienią.

Najciężej kupić miód akacjowy, którego prawie nie było, podobnie zresztą jak w całej Europie. Z lipowym też nie najlepiej. W tym roku często po analizie pyłkowej okazywało się, że miód zawiera mniej lipy, niż to jest wymagane i w rezultacie jest zaliczany do o wiele tańszego wielokwiatowego.

Jeszcze niedawno, na początku sezonu prognozowano dobre zbiory miodu gryczanego, ale opinie są teraz bardzo zróżnicowane. Niektórzy twierdzą, że będzie go o 1/3-cią mniej niż w ubiegłym roku. Inni uważają, że tegoroczne zbiory wcale nie wyglądają tak źle.

Wszystko zależy od regionu Polski. Miód gryczany kosztuje około 16 złotych za kilogram. Natomiast lepsza sytuacja jest w miodach: wielokwiatowym, jasnym, wiosennym, czyli na przykład rzepakowym oraz późniejszymi kolorowymi.

MIÓD-ceny skupu

cena za zł/kg

  • wielokwiatowy           9,50-11,00

  • lipowy                  14,00-16,00

  • gryczany                 15,50-16,00

Jednak przetwórcy miodu co do jednego są zgodni, bez importu się nie obejdzie .

Anna Borowska

Komentarze (0) Więcej

Aktualizacja cen miodu w skupie

admin, 28.07.2010

Ceny skupu miodu – aktualizacja

Tylko na zbiory miodów gryczanych i wielokwiatowych na razie nie można narzekać, choć widoczne jest spore zróżnicowanie regionalne. Pszczelarze powinni ich zebrać tyle, ile w ubiegłym roku.
Problem za to jest ze spadziowymi zarówno z drzew iglastych, jak i liściastych. Jeśli spadź się nawet ostatnio pojawiła, a powinna już miesiąc wcześniej, to po kilku dniach została spłukana przez deszcze.

I to właśnie pogoda najczęściej w tym roku krzyżuje plany pszczelarzom. Gryka na Pomorzu została spalona słońcem, więc tu na miód z niej nie ma co liczyć. Miodu wielokwiatowego było mało na północnym –wschodzie, za to na południu Polski wyjątkowo obrodził. Sytuacja z rzepakowym była dokładnie odwrotna. W całym kraju zebrano 40 % ubiegłorocznych ilości miodu rzepakowego, lipowego mniej nawet o połowę. Prawie nie ma czystych miodów akacjowych. Ze względu na niekorzystną aurę, drzewa kwitły bardzo krótko. Na razie wszystko jest jeszcze możliwe, choć coraz częściej mówi się o potrzebie importu surowca. Wielu pszczelarzy wstrzymuje się ze sprzedażą miodu, licząc na wyższe ceny. Gorzej jeśli, będą przetrzymywać surowiec do Bożego Narodzenia i w tym samym momencie będą chcieli go sprzedać- podsumowują przetwórcy- wtedy cenniki na pewno zostaną obniżone. A przecież teraz na ceny narzekać trudno, bo tam, gdzie ze skupem nie ma problemu, stawki są na wysokim ubiegłorocznym poziomie. Kilogram miodu wielkokwiatowego kosztuje maksymalnie 11 złotych, lipowego 15, podobną cenę ma gryczany.

MIÓD-ceny skupu zł/kg

wielokwiatowy 9,50-11,00

lipowy 14,00-15,00

gryczany 15,00

Anna Borowska/Agrobiznes
Komentarze (0) Więcej

Ceny miodu 28-07-2010

admin, 28.07.2010

Z informacji Agrobiznesu wynika, że sytuacja na rynku miodu jest bardzo trudna. Spowodowana jest ona brakiem surowca i wysokimi cenamigryka zwyczajna miód gryczany

Mimo otwieranych nowych punktów skupu dla pozyskania surowca nie daje to oczekiwanych rezultatów. Do odbiorców trafia najwyżej 20 % tego, co w poprzednich latach. Być może ratunkiem będzie tańszy import-mówią przedstawiciele firm.

Jak donosi Agrobiznes, na taką sytuację duży wpływ miała tegoroczna pogoda w kratkę i duże straty w rodzinach pszczelich w wyniku powodzi. Wyjątkowo mało udało się zebrać miodów wiosennych , czyli z mniszka lekarskiego, maliny, czy roślin leśnych.

Niewiele regionów miało udane zbiory miodu rzepakowego. Teraz pokazuje się trochę miodu spadziowego liściastego. Obecna słoneczna pogoda daje szanse na lepsze zbiory miodu lipowego i gryczanego oraz z amerykańskiej rośliny, zwanej facelią.

Pszczelarze liczą na podwyżki cen, chociaż już jest znacznie drożej, niż w ubiegłym roku, kiedy zdaniem przetwórców stawki były znacznie zawyżone.

Ceny skupu miodu 

                               zł/kg

wielokwiatowy                   10,00-12,00

rzepakowy                       10,00-12,00

akacjowy                        14,00-15,00
Komentarze (0) Więcej

Ceny skupu miodu o 30% wyższe w 2010 roku

admin, 11.07.2010

Wszystko stracone – mówią pszczelarze i przetwórcy.
Jeśli uda się zebrać 5-10 % tego, co w ubiegłym roku, to będzie dobrze.
Chodzi głównie o miód mniszkowy, wierzbowy i wreszcie rzepakowy. Chociaż
tego ostatniego może być nieco więcej. Tam, gdzie rzepak kończy
kwitnienie, a było kilka cieplejszych dni można na to liczyć.
W kwietniu pszczelarze byli dobrej myśli, ale od początku maja wszystko
się zmieniło. Wiele pasiek zatopiła też powódź, podobnie jak pola
chociażby kwitnącego rzepaku. Pszczelarzom potrzebna jest pomoc,
organizacje branżowe zbierają informacje, gdzie najbardziej.
Niskie temperatury oraz ciągłe opady zagrażają też pszczołom w zachowanych
jeszcze pasiekach. Sytuacja jest tak poważna, że zamiast cieszyć się z
obfitych zbiorów, trzeba dokarmiać pszczoły, żeby przetrwały.
Zakłady produkcyjne ratują się zgromadzonymi zapasami lub importem. Jeśli
ubiegłoroczny krajowy miód jest jeszcze gdzieś skupowany to są to ostatnie
resztki.
Brak miodów i wysokie ceny surowca-na rynku sytuacja jest bardzo trudna.
Zakłady przetwórcze otwierają nowe punkty skupu, żeby pozyskać surowiec,
ale nie daje to oczekiwanych rezultatów. Jednak do odbiorców trafia
najwyżej 20 % tego, co w poprzednich latach. Być może ratunkiem będzie
tańszy import-mówią przedstawiciele firm.
Na taką sytuacje duży wpływ miała tegoroczna pogoda w kratkę i duże straty
w rodzinach pszczelich w wyniku powodzi. Wyjątkowo mało udało się zebrać
miodów wiosennych , czyli z mniszka lekarskiego, maliny, czy roślin
leśnych.
Niewiele regionów miało udane zbiory miodu rzepakowego. Teraz pokazuje się
trochę miodu spadziowego liściastego. Obecna słoneczna pogoda daje szanse
na lepsze zbiory miodu lipowego i gryczanego oraz z amerykańskiej rośliny,
zwanej facelią.
Gorzej jest na południu Polski, gdzie znowu pada i wszystko wskazuje na
to, że pszczoły cały czas trzeba będzie jeszcze dokarmiać. Pierwsze ceny
to od 10 do maksymalnie 12 złotych za kilogram miodu wielokwiatowego oraz
rzepakowego. Za kilogram akacjowego trzeba będzie zapłacić około 14-15
złotych. Zebrano go bardzo mało.
Pszczelarze liczą na podwyżki cen, chociaż już jest znacznie drożej, niż w
ubiegłym roku, kiedy zdaniem przetwórców stawki były znacznie zawyżone.

Ceny skupu miodu 2010

zł/kg
wielokwiatowy 10,00-12,00
rzepakowy 10,00-12,00
akacjowy 14,00-15,00

Komentarze (0) Więcej

Drożeje miód?? Dlaczego?

admin, 10.06.2010

Dlaczego miód od kilku lat stopniowo drożeje? Przyczyną jest zamieranie

rodzin pszczelich?

Foto: Dariusz Małanowski

Foto: Dariusz Małanowski

Niektórzy twierdzą, że zawiniło zanieczyszczone środowisko, albo
powszechne stosowanie sztucznych nawozów. Przyczyn może być wiele. Fakt
pozostaje faktem, że pszczele rodziny są w coraz gorszej kondycji
przyznaje p.Wojciech.

Nadzieja w słońcu
Wydawało się nam, że gorszego sezonu jak ubiegły, nie może już być
mówi p.Józef. Niestety, okazuje się, że jest to możliwe.
Przed rokiem wybraliśmy z uli znacznie mniej miodu niż zazwyczaj, bo
przyroda zafundowała nam zbyt suchą wiosnę i zbyt wilgotne lato. W tym
sezonie martwimy się nie tylko o pogodę, ale też o kondycję naszych
pszczół.

Po ostatniej zimie w jego pasiece brakuje 1/4 pszczół.

Inni mają jeszcze gorzej, bo ich starty wynoszą nawet 2/3
wszystkich rodzin pszczelich. Już późną jesienią zauważyłem, że w
niektórych ulach brakuje pszczół. Owady opuszczały pasiekę i już do niej
nie wracały. Okazało się, że to nosemoza dodaje bartnik z Sokółki.

Zdaniem jego syna Wojciecha, dalszy rozwój sytuacji będzie zależał od aury.

Jeżeli pszczoły będą miały dogodne warunki do bytowania, powinny
sobie poradzić. Teraz potrzebują one jak najwięcej słońca i ciepła podkreśla Wojciech Zajkowski.

Braki na rynku
Obecnie za litrowy słoik, gdzie jest 1,30 miodu trzeba zapłacić około 30 zł.

Na rynku zaczyna brakować miodu, nie dość, że pogoda nie sprzyja
miodobraniu, to jeszcze sporo pasiek zostało zaatakowanych przez chorobę
wirusową. Na szczęście, nie we wszystkich pasiekach ten problem
występuje. Jednak należy się liczyć z taką ewentualnością, że może pojawić
się w każdej chwili.

Właściciele pasiek z Podlasia wspominają, że w ubiegłym roku braki na
rynku były w miarę możliwości uzupełniane miodami wielokwiatowymi.

Teraz i tych zaczyna brakować, więc nikt nie wie, jak skończy się
ta cała historia. Osobiście prowadzę pasiekę już od ponad 40 lat i nie
pamiętam podobnej sytuacji przyznaje p. Józef.

Pszczelarze z coraz większym niepokojem przyglądają się wszystkim
anomaliom pogodowym i temu, co dzieje się w ich ulach.

Kiedy u nas brakowało miodu, ratowali nas koledzy z południa
Polski. Były też odwrotne sytuacje. Teraz tam jest powódź, a u nas
pszczoły chorują. Ida ciężkie czasy dla wszystkich podkreślają
pszczelarze.

Kament. wyłącz. Więcej